Wpływ doświadczeń z kwarantanny na proces terapeutyczny dzieci

Podczas kwarantanny wszystko się zmieniło, nasza codzienność z dnia na dzień uległa zmianie. Musieliśmy stworzyć nowy plan dnia, pojawiły się nowe obowiązki i nowe trudności. Każdego z nas czas izolacji dotknął, zmienił coś w naszym życiu, nauczył nowych rzeczy. Nie było i jeszcze pewnie długo nie będzie łatwo.

Okres pandemii był szczególnie ciężki dla rodziców dzieci, czy to w wieku szkolnym czy przedszkolnym. Zamknięto żłobki, przedszkola i szkoły. Pojawiły się zajęcia on-line w domu, podczas których wielokrotnie niezbędne było wsparcie rodzica. Mimo że dzieciaki w coraz młodszym wieku potrafią korzystać z elektroniki a internet nie jest im obcy, nauka przez komunikatory i nowa forma kontaktu z nauczycielami wymagała wsparcia dorosłych. To nowe wyzwanie dla każdego rodzica, bo przecież ma jeszcze swoje obowiązki, a poniekąd musiał się stać nauczycielem swojego dziecka.

A co z dzieckiem, które oprócz przedszkola czy szkoły uczęszczało na terapie? Takie zajęcia też przeniosły się do świata on-line, jeśli tylko było to możliwe. Należy pamiętać, że nie ważne o jakiej terapii mówimy najważniejsze jest zbudowanie relacji między terapeutą, a dzieckiem. Gdy dziecko jest w procesie terapeutycznym już przez jakiś czas taką terapię można robić zdalnie. Trudniej jest, gdy dziecko jest na początku drogi terapeutycznej. Interakcji terapeuta – dziecko nie zastąpimy komunikatorami. Potrzeba kontaktu fizycznego, bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Natomiast rozmowa przez internet bardziej przypomina oglądanie bajki na ekranie. Największą trudność mogą mieć dzieci najmłodsze, które nie potrafią mówić, z którymi podczas terapii pracuje się nad koncentracją i utrzymywaniem wspólnego pola uwagi, wykonywaniem poleceń, rozwojem motoryki małej czy myśleniem przyczynowo-skutkowym. Nie wszystkie ćwiczenia można zrobić zdalnie, bez możliwości udzielenia wsparcia. Przeniesienie terapii z relacji osobistej do wirtualnego świata było bardzo dużym wyzwaniem dla wszystkich: terapeutów, rodziców, a także dzieci. Niestety wiele dzieci pozostało bez wsparcia i terapii z powodu narzuconych ograniczeń i niemożliwości realizacji terapii w sposób prawidłowy i efektywny.

Każdy terapeuta ma swój system pracy. Każde zaburzenie czy dysfunkcja, każde dziecko pod opieką terapeuty wymaga indywidualnego podejścia. Opiszę, jak wyglądało prowadzenie terapii zdalnej z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu opierając się na doświadczeniach moich i innych terapeutów z którymi współpracuję.

Wyzwanie było spore, jak zacząć prowadzić terapię on-line, aby dzieci jak najwięcej z niej korzystały? Tak jak zostało napisane wyżej najważniejsze jest indywidualne podejście, bo każdy jest inny, inaczej się rozwija, inaczej przechodził okres izolacji. Zmiana rytmu dnia, wyjście z rutyny, brak przedszkolnych czy szkolnych zajęć dydaktycznych, a także emocje rodziców - dla dzieci z ASD mogło to być o tyle trudne, że nie lubią one zmian, a w przypadku pandemii sytuacja zmieniła się z dnia na dzień. Trzeba było wejść w nowy tryb i każdy kto w terapii uczestniczy (terapeuta, rodzic, dziecko) musiał się do tego przystosować.

W przypadku zaburzeń ze spektrum autyzmu terapii nie było można „zawiesić” na czas trwania izolacji. Terapia wymaga ciągłości, konsekwencji, utrwalania nauczonych umiejętności, kształtowania nowych zachowań. Kluczowe było utrzymanie dziecka w rytmie pracy, codziennego działania (w miarę możliwości rodziców). Wiadome jest, że rodzic nawet gdy dostanie wskazówki i materiały od terapeuty nie przeprowadzi wszystkich terapii, które dziecko powinno mieć. Rodzic jest rodzicem, nie terapeutą z odpowiednim wykształceniem. Poza tym zamiana ról nie była możliwa ze względów organizacyjnych, rodzice opiekując się dziećmi w domu bardzo często jednocześnie pracowali zdalnie.

Nie każdą terapię da się też prowadzić przez internet. Chociażby Trening Umiejętności Społecznych, który jest z założenia zajęciami grupowymi. Podczas izolacji nasze kontakty z innymi zostały ograniczone do minimum, polegały głównie na rozmowach telefonicznych i videochatach. Trudno w takiej rzeczywistości wspierać rozwój społeczny dziecka. Ale można było przynajmniej w pewnym stopniu o to zadbać umożliwiając dziecku rozmowę przez telefon lub na videochacie, np. z babcią.

Podczas izolacji w domu najważniejsze było pozytywne nastawienie i obniżenie poprzeczki, którą wielu rodziców postawiło sobie bardzo wysoko już na samym początku.  W tak nadzwyczajnej sytuacji jaka nas wszystkich spotkała nie jest ważne, żeby trzymać się wyznaczonych terapii i martwić brakiem takiej pomocy specjalistów jak codziennie. Podczas rozmów z rodzicami zachęcałyśmy by włączać dziecko w prace porządkowe w domu, takie jak sprzątanie czy gotowanie. Rodzice w miarę swoich możliwości realizowali z dziećmi zadania zgodnie z naszymi wskazówkami. Stworzyłyśmy indywidualne propozycje ćwiczeń i wskazówki dla każdego naszego podopiecznego. Celem było podtrzymanie nawyku pracy stolikowej, koncentracji i utrwalanie umiejętności, nad którymi pracowałyśmy dotychczas z dziećmi. Natomiast wiemy, że tablet czy telewizja były nieuniknione, ponieważ z czasem większość zabawek już się znudziła a rodzicowi brakowało czasu przy jednoczesnej pracy zdalnej.

Funkcjonowanie dzieci w domu podczas kwarantanny nie było proste ani dla niech ani dla ich rodziców. Był to czas niezwykły, wyjście ze schematu, nowe wymagania i wiele trudnych emocji. Interweniowałyśmy, gdy pojawiały się trudności wychowawcze, doradzałyśmy i wspólnie z rodzicem uzgadnialiśmy plan działania do pracy z dzieckiem. Stały kontakt telefoniczny pozwolił nam na bieżąco kontrolować zachowania dzieci, ich rozwój i pojawiające się trudności.

Czas kwarantanny to chyba przede wszystkim wiele emocji. Stres rodziców o swoją pracę i o dziecko był odczuwalny dla wszystkich domowników. Jednak przecież nie dało się uniknąć tych emocji, a akceptacja ich nie była prosta. Pojawiające się napięcie i frustracja były jednym z elementów niesprzyjających optymalnemu funkcjonowaniu dziecka w domu. Nasza praca polegała także na służeniu dobrym słowem i wsparciem rodzicom. Odczuwałyśmy z ich strony potrzebę rozmowy i zwierzenia się z pojawiających się w domu trudności. Byliśmy w tym wszystkim razem. Tak jak na co dzień pracujemy z dziećmi i rodzicami, jesteśmy w stałym kontakcie, tak też starałyśmy się wykonywać nasze obowiązki podczas kwarantanny.

Czego nas nauczyła kwarantanna, albo może czego powinna nauczyć jeśli chodzi o terapię dzieci? Przede wszystkim elastyczności! Nie należy skupiać się na tym, aby osiągnąć cel, który jeszcze przed pandemią był wyznaczony z terapeutą. Kwarantanna wpłynęła na weryfikacje celów i dostosowanie ich do aktualnych możliwości dziecka. Tak jak zostało wcześniej napisane, nie można sobie „odpuścić” terapii całkowicie, trzeba ją kontynuować - jest to niezmiernie ważne, ale też dać sobie trochę luzu, bo tak samo jak dla rodzica, dla dziecka czas izolacji stanowi wyzwanie pod wieloma względami.

Jak zaczynamy powrót do „normalności”? Na spokojnie, z pokorą i czujną obserwacją. Dzieci powróciły do przedszkola, ponownie wchodzimy na standardową ścieżkę terapeutyczną. Natomiast pierwsze dwa tygodnie ogłosiłyśmy adaptacją i „tygodniem nudy”. Nie „wrzucamy na głęboką wodę”, nie pracujemy w takim samym trybie jak przed pandemią. Dajemy dzieciom czas na adaptację do „nowej” rzeczywistości. Powrót do przedszkola wiąże się z pojawieniem się wielu nowych bodźców, większej ilości dźwięków, ponownym wdrożeniem w rytm przedszkolnego dnia. Gdy już wszyscy nacieszą się sobą, powrócą dawne przyzwyczajenia, koncentracja i umiejętność pracy stolikowej powracamy do terapii. Te dwa tygodnie są dla nas ważne by zaobserwować zmiany w funkcjonowaniu dzieci, by zweryfikować cele terapeutyczne i zastanowić się nad dalszym planem działania. Chcemy uniknąć przeciążenia, które mogłoby się pojawić gdybyśmy od razu powrócili do dawnego funkcjonowania przy jednoczesnej kumulacji emocji związanych z powrotem do przedszkola. Zależy nam na efektywności prowadzonych przez nas terapii! Celem jest dobro dziecka! Dlatego też z pokorą obserwujemy wpływ doświadczeń kwarantanny na naszych podopiecznych i dostosowujemy nasze oddziaływania terapeutyczne.

 

 

 

Daria Gujska
Terapeuta terapii zintegrowanej ASD

Marta Miętus
Psycholog